Jak pielęgnować skórę zimą.

Opublikowano Kategorie BlogTagi

Jak pielęgnować skórę zimą.

Właśnie przyszła prawdziwa zima. U mnie za oknem śnieg, a w nocy temperatura ma spaść do -9 °C. Nasza skóra przy takiej temperaturze wymaga specjalnego traktowania.

Najbardziej narażone na zimno są nasze dłonie i twarz. Twarz myjemy 1-2 dziennie, potem kremujemy, chowamy przed zimnem. A ręce? Tu już jest znacznie gorzej.

Bardzo często trafiają do mnie osoby szukające dobrego kremu do rąk, bo skóra pokryta jest jakby ranami. Dlaczego tak się dzieje?

Przyczyna jest bardzo prosta. Mycie rąk.

Ręce myjemy kilka, kilkanaście razy dziennie. Do tego dochodzi zmywanie, porządki, czasami pranie. Najczęściej do mycia rąk używamy mydła w płynie. Mydła w płynie to detergenty, które zmywają z dłoni brud, ale przy okazji, rozpuszczają tłuszcz i niszczą skórę dłoni.

Skóra

Skóra to nasza ochrona przed czynnikami zewnętrznymi. Bardzo ważną funkcję pełni cement międzykomórkowy, który spaja komórki rogowe naskórka, zabezpiecza przed wnikaniem szkodliwych substancji przez skórę, a także zapewnia naszej skórze elastyczność i miękkość. Cement międzykomórkowy składa się w dużej części z kwasów tłuszczowych i cholesterolu, czyli w skrócie mówiąc, tłuszczu. Detergenty rozpuszczają tłuszcz i powodują wymywanie cementu międzykomórkowego. Jeżeli będziemy to powtarzać kilka razy dziennie, skóra zaczyna pękać. Pojawiają się ranki.

Ratunku

Wtedy zaczynamy szukać ratunku. Nawilżamy skórę, natłuszczamy i wciąż szukamy doskonałego kremu do rąk. Smarowanie pomaga tylko na chwilkę, a ranki utrzymują się czasami tygodniami.

Ja zrezygnowałam także ze zwykłego płynu do mycia naczyń, robię go sama z mydła. Detergenty, nawet te pozornie łagodne, są rozpuszczone w wodzie, a tę także trzeba zakonserwować, aby nie rozwijały się tam bakterie. Konserwanty także mogą podrażniać skórę, choć są dodawane w niewielkich ilościach. Smarując skórę zakupionym w aptece lub drogerii kremem do rąk, nakładamy kolejną porcję konserwantów, emulgatorów i substancji zapachowych. Smarowanie tym ranek, nie przyczyni się do przyspieszonego ich gojenia.

Rozwiązaniem nie jest krem. Ważniejsze jest to, czym myjemy ręce. Czasami myję ręce nawet kilkanaście razy i jeżeli używam do tego mydła, moje ręce pozostają bez zmian. Ważna jest także temperatura wody – dbajmy o to, aby nie była za gorąca, bo taka woda także wysusza. Zimą, kiedy wychodzimy na mróz, zakładajmy rękawiczki, a dłonie dobrze jest chronić maścią bez wody. Z gotowców to masło makowe. Połączenie masła shea i oleju makowego. Olej makowy, w medycynie ludowej, był wykorzystywany do leczenia ran i odleżyn. Ma właściwości regenerujące. Masło shea, działa także przeciwzapalnie. Ja swoje masło robię całkowicie na zimno, aby nie tracić cennych substancji z oleju makowego.

Można też maść wykonać samemu. Bardzo dobrze sprawdza się tu masło shea, wystarczy przetopić troszkę masła w kąpieli wodnej, dodać ulubione oleje np. makademia, jojoba, oliwa z oliwek i wymieszać. Ja dodaję jeszcze olejek lawendowy i z drzewa herbacianego. Taka maść dobrze sprawdza się do smarowania dłoni i twarzy przed wyjściem na mróz. Można nią smarować łokcie i stopy. Jeżeli lubimy pokombinować, możemy sami zrobić macerat, który można potem dodać do takiej maści.

Myjąc ręce mydłem, które ma duże przetłuszczenie, nie niszczymy naszej powłoki ochronnej. Mydło zawiera nadmiar masła shea, które działa nawilżająco i na skórze pozostawia powłokę ochronną. Mycie w sposób naturalny powoduje, że skóra jest cały czas zdrowa. Unikajmy także kremów opartych na wodzie.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *