O pasji, mydle i o parku śniadaniowym

Opublikowano Kategorie BlogTagi , , Dodaj komentarz do O pasji, mydle i o parku śniadaniowym

Czy bez pasji ktoś by się pojawił w łódzkim parku śniadaniowym? Myślę, że byłoby tam pusto. Bo tego typu imprezy przyciągają pasjonatów, takich jak my.

Okres wakacyjny jest dla nas bardzo pracowity. Co tydzień gdzieś jesteśmy. A to na pchlim targu, albo na festynie, a prawie co tydzień w sobotę na Parku Śniadaniowym. Bardzo lubię te miejsca. Spotykamy mnóstwo nowych, ciekawych ludzi. Wystawcy z pasją, bo o możliwości utrzymania się z tego ciężko mówić. Tak więc pasja, pasja i jeszcze raz pasja. Do jedzenia, do gliny, do biżuterii, do ubrań, a w moim przypadku? Do kosmetyków.
W parku śniadaniowym co tydzień robimy warsztaty dla dzieci z tworzenia mydełek glicerynowych. Wiadomo, sposób produkcji mydeł naturalnych uniemożliwia zrobienie warsztatów dla dzieci, a już na pewno nie w parku :). Dzieciaki mają frajdę, bo mogą się potem umyć mydłem własnej roboty. Wybierają sobie ziółka i zapachy. Niektóre wracają po tygodniu, robią następne i już wiedzą, jak mogą je udoskonalić. Nauka oparta o własne doświadczenie uczy najskuteczniej. Przy okazji, uświadamiam je również, dlaczego mydła w kostce są lepsze dla środowiska, opowiadam o tym jak szybko rozkłada się papier, a jak dużo potrzeba czasu, aby rozłożyła się plastikowa butelka. Dzieciaki chłoną takie rzeczy. Mam nadzieję, że rośnie pokolenie świadomych użytkowników.

Bardzo wiele osób, które wcześniej kupiły u nas mydło, wraca po następne, albo po prostu z nami porozmawiać, co bardzo nas cieszy. Świadczy to o tym, że jakość naszych mydeł i serce, jakie wkładamy w tworzenie ich, są doceniane. Niesamowite jest także, jak sprawnie działa poczta pantoflowa – nie ma przecież nic bardziej cennego niż polecenie produktu przez zadowolonego użytkownika 🙂
O parku śniadaniowym piszą, a przy okazji i o nas.
Oj tak, w dzienniku łódzkim napisali – o „mydle do jedzenia”!
A w dzisiejszym expresie, wywiad. O mydle naturalnym. Koniecznie Pan dziennikarz chciał to jadalne. Musiałam sprostować, że mydła nie dedykuję do jedzenia, tylko do mycia i pielęgnacji skóry. Powstał artykuł – wywiad, ze mną. Ogólnie ok. Mam tylko jedno sprostowanie dotyczące kwasu ferulowego – nie ferukowego. I to, że choć mydłem zęby myłam, bo można, to jednak wolę pastę do zębów, jest smaczniejsza. A mydło sprawdzam papierkiem lakmusowym, nie językiem, choć też tak można. Ogólnie jestem z wywiadu zadowolona. Bo przecież piszą o nas, a my lubimy jak o nas piszą, prawda? 😉