Pseudonaturalne cuda

Opublikowano Kategorie BlogTagi ,
mydło wszystko umyje

Pseudonaturalne cuda

Pseudonaturalne cuda wkurzają mnie jak mało co. Kiedy widzę napis kosmetyki naturalne, oczekuję naturalnego składu, przynajmniej w 90% naturalnego.

Lubię kosmetyki. Lubię oglądać opakowania, wąchać, czytać składy. Zawsze lubiłam „pochodzić” po drogeriach, bardziej niż po sklepach z ciuchami. Niekoniecznie próbować, moja skóra zawsze była kapryśna i „niewybaczająca”. Ale czytać, oceniać skład, sprawdzać jakie rośliny są użyte, czy kosmetyk to bubel czy cacko, tak, to jest to co robię wchodząc do drogerii. Co poradzę, lubię nawet czytać składy past do zębów i pudrów.

O dziwo, np. tusze do rzęs, ogólnie kolorówka, często nie ma żadnego składu. Zapytany personel dziwi się, że ktoś chce to czytać 🙂 Ja chcę.

Producent oraz dystrybutor mają obowiązek dostarczyć informacji o składzie kosmetyku.

Druga sprawa to opakowania. Kupujemy oczami. Niestety, wrażenie może być mylne. Biorę z półki piękne, minimalistyczne, ekologiczne opakowanie. Opisane minimalistycznie, co sugeruje krótki skład. Cena sugeruje dobry skład. Czytam: Parafina, Myristyl Myristate…

What the f… myślę. Przywołuję w głowie słowa z kuchennych rewolucji: Dlaczego wy trujecie ludzi?

Dlaczego ktoś miałby kupować parafinę z odrobiną oleju, zamiast kupić ten olej? Ten kto nie czyta, ufa swoim oczom, czyli kupuje obietnice napisane „wołami”, ten kupi te psudonaturalne cuda.

Czym krok Polki różni się od kroku azjatyckiego?

Ostatnio wiele słyszę o pielęgnacji koreańskiej, 10 a nawet 20 krokach pielęgnacji. Wiecie, że niektóre dziewczyny to robią? Kto ma wieczorem siłę i czas na 10 kroków?

Muszę, policzyć moje.

  1. mycie twarzy
  2. psik hydrolat
  3. olejek z kwasem
  4. mmm… samozachwyt… :))

Wyszły mi trzy kroki. Czasami dokładam piąty, maseczka. Jak mam czas, czyli rzadko.

Czy nasza skóra potrzebuje takiego potrójnego, poczwórnego oczyszczenia? Jak ktoś pracuje w kopalni, to może tak, choć tam maska węglowa jest gwarantowana w ciągu dnia. Zazwyczaj żyjemy w czystych warunkach. Nawet zanieczyszczenie powietrza nie powoduje, że musimy z naszej skóry wymywać wszystko. Czy nie można umyć twarzy raz, a porządnie? Jeżeli ktoś ma potrzebę, to raczej bym polecała umyć twarz 3 razy w ciągu dnia, o różnych porach – rano, po południu, po powrocie ze szkoły, z pracy, trzeci raz wieczorem, niż myć wieczorem 3 razy. Dlaczego o tym piszę? Bo czyszczenie twarzy chemicznym detergentem z drogerii męczy skórę, wcale jej nie pomaga i, owszem, zapychający emolient musi być zmyty potem dwa razy, ale po co był nakładany w pierwszej kolejności? Bo rozpuszczamy tłuszcz tłuszczem… Wiecie, że mydło mające 7% przetłuszczenia, ma 7% nadmiaru wolnego tłuszczu? Myje, oczyszcza, wystarczy użyć raz.

Pasja mnie wzrusza

W sobotę byłam na targach typowo kosmetycznych, ekotykach. Było 70 różnych firm.

Większość kosmetyków na bardzo, bardzo wysokim poziomie. Większość wytwórców „hand-made” dba o skład, pochodzenie surowców, opakowanie. W zasadzie, u większości można podejść i kupić w ciemno, nie czytając składu. Cieszę się z tego, wzrusza mnie to, że w jednym miejscu spotykam tylu wspaniałych ludzi z pasją, moją pasją. Ludzi, którzy jadą na tym samym wózku, co ja. Dzielimy się problemami, pożartujemy, tworzymy swoistą społeczność twórców kosmetycznych. Większość z pomysłem na siebie, na kosmetyki, na surowce (choć Copycat też są, ale tym nie wróżę długiej obecności).

Wracając, weszliśmy do sklepu, żeby kupić coś do jedzenia – niedziela bez handlu, więc wiadomo.

Idę i widzę z daleka, stand z napisem „Kosmetyki naturalne”. No nie byłabym sobą, nie przechodzę obojętnie obok takich napisów.

Pomyślałam sobie, wow. Kosmetyki naturalne można kupić przy okazji robienia codziennych zakupów. To rewolucja.

No i znowu rozczarowanie. SLS nie jest naturalny. Gliceryna, zapewne tania, syntetyczna na pierwszym miejscu. Naturalne było w ilościach marketingowych. Kolory, zabójcze róże, żółty. Napis na opakowaniu,najbardziej naturalne desery dla skóry. Przykro mi się zrobiło. 99% nie przeczyta składu. Ba, pewnie wielu kupiło ten kosmetyk mamie na Dzień Matki, w dobrej wierze, że kupili coś dobrego, fajnego, naturalnego.

Ludzie, czytajcie składy. Bardzo, bardzo proszę.

Może to obudzi producentów i zmusi ich do uczciwości. Chcą robić chemię, ok. Wielu nie zależy, żeby używać kosmetyków naturalnych, lubią żele i płyny do kąpieli. Pachnące sztuczne balsamy na pochodnych ropy naftowej i pseudomydła (kostki myjące). Ok. Każdy ma wybór. Ale niech te napakowane chemią świństwa nie nazywają się naturalnymi, bo to są pseudonaturalne cuda.

Ps. Wiem! te 10 kroków pielęgnacji ma uspokoić nerwy z całego dnia, ale może wystarczy policzyć do 10 i umyć twarz raz?

 

Ewa Karwacka

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *