Parę słów o męskiej pielęgnacji

Opublikowano Kategorie Dziennik kosmetycznyTagi , Dodaj komentarz do Parę słów o męskiej pielęgnacji

Parę słów o męskiej pielęgnacji

Współczesny mężczyzna dba o swoją skórę tak jak i współczesna kobieta. W sklepach możemy spotkać już całe serie kosmetyków, pachnących po męsku i przeznaczonych dla skóry panów. Mam jednak  wrażenie, że mężczyźni nie dali się zwariować, tak jak my „babki”. W dużej części mężczyźni nigdy nie odeszli od mydeł w kostce, nie przestawili się na specjalistyczne żele, płyny i milion kremów. I to chyba dobrze, bo ich skóra dzięki temu dłużej wygląda dobrze. Czytaj dalej Parę słów o męskiej pielęgnacji

Atopowe zapalenie skóry

Opublikowano Kategorie Dziennik kosmetycznyTagi , Dodaj komentarz do Atopowe zapalenie skóry

Atopowe zapalenie skóry

Pierwsze, co muszę wam uświadomić, to że atopowe zapalenie skóry jest chorobą przewlekłą i nieuleczalną. Rozgrywa się na poziomie komórkowym i jest spowodowana uszkodzeniem pewnych istniejących w nas mechanizmów obronnych. Czytaj dalej Atopowe zapalenie skóry

Pielęgnacyjny potencjał piwa

Opublikowano Kategorie Dziennik kosmetycznyTagi , Dodaj komentarz do Pielęgnacyjny potencjał piwa

Pielęgnacyjny potencjał piwa

Jako dziecko nie chodziłam do fryzjera, włosy podcinała mi mama. Towarzyszyłam mamie podczas wizyt u fryzjera. Pamiętam, stary wystrój i zapach piwa. Jak już byłam troszkę starsza i bardziej kumata, pamiętam jak raz ze zdziwieniem zapytałam mamę, czy jej nie przeszkadza, że fryzjer pije piwo podczas pracy, przecież operuje nożyczkami koło głowy. Mama się wtedy uśmiała, mówiąc, że on tego piwa nie pije, tylko używa do włosów.
Tak. Jasne  Czytaj dalej Pielęgnacyjny potencjał piwa

Trądzik moja batalia

Opublikowano Kategorie Dziennik kosmetycznyTagi , , , Dodaj komentarz do Trądzik moja batalia

tradzik-fotaTrądzik moja batalia

Trądzik moja batalia, trwa już od wielu lat. Raz wygrywam, raz przegrywam, ale nauczyłam się przejmować kontrolę.

Lekarze już od dawna podejmowali próby klasyfikacji trądziku.
W zależności od przyczyny, wieku, zaburzeń wyróżniamy jego różne rodzaje. Jednak, jak to w życiu bywa, nic nie jest proste i oczywiste. Czytaj dalej Trądzik moja batalia

Śmierdzieć czy nie śmierdzieć. Czy mamy się bać glinu?

Opublikowano Kategorie Dziennik kosmetycznyTagi , Dodaj komentarz do Śmierdzieć czy nie śmierdzieć. Czy mamy się bać glinu?

Śmierdzieć czy nie śmierdzieć. Czy mamy się bać glinu?

Śmierdzieć czy nie śmierdzieć. Czy mamy się bać glinu?
Statystyczny Polak podobno śmierdzi. Chyba nieczęsto się z takim spotykam, bo według moich odczuć to najprędzej Polak nie śmierdzi wcale, a jak już, to śmierdzi alkoholem, moczem albo papierochami.
Takich co śmierdzą potem też można spotkać, a i owszem. Tacy np. biegacze… ale tym wybaczam, potem siłownia, przecież po to się tam idzie, aby wyciskać siódme poty. Takich „śmierdziaczy” zwykłych, co się nie myją, nie czuć tak bardzo, ale to chyba dlatego, że Polak prędzej sięgnie po dezodorant niż po mydło, podobno. Czytaj dalej Śmierdzieć czy nie śmierdzieć. Czy mamy się bać glinu?

Pasta z fluorem czy bez

Opublikowano Kategorie Dziennik kosmetycznyTagi , Dodaj komentarz do Pasta z fluorem czy bez

pasta z fluorem czy bezPasta z fluorem czy bez

Przypuszczam, że każdy z nas, choć raz w życiu, zastanawiając się, którą pastę wybrać, zadał sobie to pytanie, pasta z fluorem czy bez. Kiedyś nie było wyboru. Były tylko bez. I taką właśnie pastę spotkałam ostatnio. Bez floru. Spotkałam ostatnio pastę w proszku. Dawno takiej nie widziałam i nie używałam, choć pamiętam ją z dzieciństwa. One, podobnie jak mydła, zostały wyparte przez pasty uwodnione, czyli takie pasty z detergentem, na bazie wody plus zagęstniki, fluor, konserwanty, a czasami troszkę ziół. W sumie, jak byłam dzieckiem, wolałam pastę z tubki niż ten proszek, była łatwiejsza w stosowaniu.
Czytaj dalej Pasta z fluorem czy bez

O pasji, mydle i o parku śniadaniowym

Opublikowano Kategorie Dziennik kosmetycznyTagi , , Dodaj komentarz do O pasji, mydle i o parku śniadaniowym

Czy bez pasji ktoś by się pojawił w łódzkim parku śniadaniowym? Myślę, że byłoby tam pusto. Bo tego typu imprezy przyciągają pasjonatów, takich jak my.

Okres wakacyjny jest dla nas bardzo pracowity. Co tydzień gdzieś jesteśmy. A to na pchlim targu, albo na festynie, a prawie co tydzień w sobotę na Parku Śniadaniowym. Bardzo lubię te miejsca. Spotykamy mnóstwo nowych, ciekawych ludzi. Wystawcy z pasją, bo o możliwości utrzymania się z tego ciężko mówić. Tak więc pasja, pasja i jeszcze raz pasja. Do jedzenia, do gliny, do biżuterii, do ubrań, a w moim przypadku? Do kosmetyków.
W parku śniadaniowym co tydzień robimy warsztaty dla dzieci z tworzenia mydełek glicerynowych. Wiadomo, sposób produkcji mydeł naturalnych uniemożliwia zrobienie warsztatów dla dzieci, a już na pewno nie w parku :). Dzieciaki mają frajdę, bo mogą się potem umyć mydłem własnej roboty. Wybierają sobie ziółka i zapachy. Niektóre wracają po tygodniu, robią następne i już wiedzą, jak mogą je udoskonalić. Nauka oparta o własne doświadczenie uczy najskuteczniej. Przy okazji, uświadamiam je również, dlaczego mydła w kostce są lepsze dla środowiska, opowiadam o tym jak szybko rozkłada się papier, a jak dużo potrzeba czasu, aby rozłożyła się plastikowa butelka. Dzieciaki chłoną takie rzeczy. Mam nadzieję, że rośnie pokolenie świadomych użytkowników.

Bardzo wiele osób, które wcześniej kupiły u nas mydło, wraca po następne, albo po prostu z nami porozmawiać, co bardzo nas cieszy. Świadczy to o tym, że jakość naszych mydeł i serce, jakie wkładamy w tworzenie ich, są doceniane. Niesamowite jest także, jak sprawnie działa poczta pantoflowa – nie ma przecież nic bardziej cennego niż polecenie produktu przez zadowolonego użytkownika 🙂
O parku śniadaniowym piszą, a przy okazji i o nas.
Oj tak, w dzienniku łódzkim napisali – o „mydle do jedzenia”!
A w dzisiejszym expresie, wywiad. O mydle naturalnym. Koniecznie Pan dziennikarz chciał to jadalne. Musiałam sprostować, że mydła nie dedykuję do jedzenia, tylko do mycia i pielęgnacji skóry. Powstał artykuł – wywiad, ze mną. Ogólnie ok. Mam tylko jedno sprostowanie dotyczące kwasu ferulowego – nie ferukowego. I to, że choć mydłem zęby myłam, bo można, to jednak wolę pastę do zębów, jest smaczniejsza. A mydło sprawdzam papierkiem lakmusowym, nie językiem, choć też tak można. Ogólnie jestem z wywiadu zadowolona. Bo przecież piszą o nas, a my lubimy jak o nas piszą, prawda? 😉